ODCINEK: Obóz NKWD w Rembertowie Print E-mail

ŚCIEŻKI PAMIĘCI
CYKL 10 FELIETONÓW HISTORYCZNYCH

ODCINEK: Obóz NKWD w Rembertowie

Wybierz wersję językową: polska | angielska | niemiecka

Autor projektu „Ścieżki pamięci": STOWARZYSZENIE EDUKACJA I NAUKA
Produkcja: Studio Filmowe EVEREST – Mirosław Dembiński

Reżyseria: Rafał Skalski
Główny komentarz: dr Szymon Niedziela

MIEJSCE NAGRANIA KOMENTARZA: Teren przyległy do Pomnika ofiar NKWD w dawnych Zakładach Amunicyjnych Pocisk w Rembertowie, przy skrzyżowaniu ulicy Marsa i ulicy Płatnerskiej.

GŁÓWNE WĄTKI
: Opis Obozu NKWD w Rembertowie oraz przedstawienie brawurowej akcji jego odbicia przez żołnierzy Podziemia poakowskiego.

DODATKOWE MATERIAŁY FILMOWE:
Archiwalia związane z obozem NKWD w Rembertowie.


KOMENTARZ:
1. Obóz NKWD w Rembertowie
Jednym z największych obozów koncentracyjnych zorganizowanych przez Sowietów na obszarze Polski był Specjalny Obóz nr 10 w Rembertowie. Obóz ten został po raz pierwszy publicznie przedstawiony przez ppłk Józefa Światło, wicedyrektora X Departamentu MBP. Po ucieczce z kraju i przedostaniu się do Niemiec Światło jako "skruszony komunista" w cyklu audycji "Za kulisami bezpieki i partii" demaskował zbrodnie reżimu komunistycznego w Polsce. W jednej z nich Światło ujawniając rolę Sowietów w zainstalowaniu w Polsce reżimu komunistycznego wspomniał także o obozie w Rembertowie.
Obóz w Rembertowie założono na początku 1945 r. Miejscem, gdzie Sowieci postanowili umiejscowić Specjalny Obóz Nr 10 były Zakłady Amunicyjne Pocisk. Zostały zbudowane w latach 1919-1921 r. Zatrudniały ponad 4000 osób. Był to więc prawdziwy kombinat. Produkowano tu amunicję karabinową, działową, sportową i myśliwską, a także materiały wybuchowe dla górnictwa. W czasie działań wojennych w 1939 r. zakłady nie ucierpiały, ale do końca roku Niemcy wywieźli cały park maszynowy. W latach okupacji hitlerowskiej na terenie fabryki funkcjonowały różne obozy: od 1942 do 1944 r. istniał tam obóz dla sowieckich jeńców wojennych (stalag 333; 3000 jeńców), następnie od lipca do listopada 1944 r. obóz pracy dla 4000 Polaków zatrudnianych przy pracach fortyfikacyjnych. Z dostępnych dokumentów sowieckich wynika, że obóz ten, podobnie jak inne obozy specjalne, należał do struktury NKWD noszącej nazwę: Wydział Specobozów NKWD. W Rembertowie Sowieci nie tylko przetrzymywali Polaków z AK i NSZ, ale również żołnierzy gen. Andrieja Własowa i folksdojczów. Był to obóz przejściowy, zbierający kontyngenty na wysyłkę do ZSRR.
Teren obozu został otoczony dwoma rzędami z drutu kolczastego, rozdzielonymi pasem wolnej ziemi o szerokości kilkunastu metrów i rowem. Zbudowano też wieże strażnicze, a pofabryczne baraki przystosowano do przetrzymywania w nich ludzi, wyposażając w prycze z bali i desek. Nie wystarczyło ich dla wszystkich. Część więźniów spała na gołym betonie. Baraki były nieogrzewane, przed chłodem chroniły jedynie koce. Na wyżywienie składało się 300 gr razowego chleba oraz dwa talerze wodnistej zupy dziennie. Kontakt z osadzonymi w Rembertowie był zabroniony. Przesłuchania prowadzili funkcjonariusze NKWD, Smiersza, UB i MO. Ogólna pojemność obozu szacowana była na około 2000 ludzi. Według relacji Delegatury Rządu na Kraj z 1945 r., w maju w Rembertowie było 1300 więźniów, w tym ponad 500 Polaków.
Najsłynniejszym więźniem obozu w Rembertowie był gen. Emil "Nil" Fieldorf dowódca Kedywu. Został aresztowany w marcu 1945 r. w Milanówku, gdzie miał się spotkać z gen. Leopoldem Okulickim "Niedźwiadkiem". Podał się za kolejarza Walentego Gdanickiego i jako taki figurował na listach NKWD. Najpierw przebywał w areszcie NKWD w podwarszawskich Włochach, a później przetransportowano go do Rembertowa. Wieść o uwięzieniu "Nila" skłoniła Jana Mazurkiewicza do podjęcia przygotowań do odbicia tak ważnego dla podziemia więźnia. Planowana akcja nie doszła do skutku. Stało się tak dlatego, że nie dysponowano potrzebnym do rozbicia obozu oddziałem.
Jedyny transport na Wschód, jaki odszedł z Rembertowa w marcu 1945 r. Liczył on 48 wagonów, wyruszył w drogę 26 marca 1945 r. Według statystyk sowieckich znajdowało się w nim 1 967 więźniów. Jego przeznaczeniem był obóz jeniecki nr 231 na Uralu. Jechano w ogromnym stłoczeniu, a warunki w wagonach, w których wywożeni musieli wytrzymać blisko miesiąc, urągały ludzkiej godności. W transporcie panowała duża śmiertelność. Z danych sowieckich, wynika, że transport doszedł z ubytkiem 148 więźniów.

2. Uderzenie na Obóz NKWD w Rembertowie przez oddział poakowski
Obóz w Rembertowie budził zainteresowanie polskiego podziemia. Szczególnie w Obwodzie Mińsk Mazowiecki ("Mewa" - "Kamień"), dowodzonym przez kpt. Walentego Sudę "Młota". Rezultatem była decyzja kpt. Sudy o rozbiciu obozu, którego dokonać miał oddział ppor. Edwarda Wasilewskiego "Wichury" oraz przez grupę dywersyjną IV Ośrodka Mrozy, pod dowództwem ppor. Edmunda Świderskiego "Wichra". Razem do akcji przeznaczono 44 żołnierzy. Postanowiono uderzyć w nocy z 20/21 maja 1945 r., uprzedzając o kilka dni spodziewaną na 25 maja wywózkę. Najpierw planowano w paczkach przysłać więźniom duże ilości alkoholu, którym można było uśpić czujność strażników.
21 maja o 3 nad ranem nastąpiło uderzenie. Atakującym udało się sforsować bramę i po zlikwidowaniu 4 wartowników opanować teren obozu. Opanowano mały domek, w którym urzędował komendant obozu. W domu były dwie izby. W pierwszej na krześle siedział sowiecki oficer. Nogi trzymał w misce z wodą. Przed nim klęczał jakiś człowiek. Wyglądało to tak, jakby mył nogi enkawudziście. Oficer sięgnął po broń, nie zdążył. Cywil wołał, by go zostawiono, gdyż jest więźniem. Na ścianie tego budynku wisiały pęki kluczy. Nie było jednak czasu na dobieranie kluczy. Zdecydowano się na wyważenie wszystkich bram.
Przy bramie głównej akcja rozpoczęła się od likwidacji czterech wartowników stojących na zewnątrz. Następnie grupa szturmowa wyważyła bramę zewnętrzną, zlikwidowała posterunki wewnętrzne oraz na wieżyczkach i wdarła się do środka obozu. Grupa dostała się pod silny ogień karabinów maszynowych i pepesz. Zostali tez obrzuceni granatami. Znakiem dla wszystkich grup, że odbijanie zakończone, miała być zielona rakieta. Dano rozkaz do wystrzelenia. Niestety wystrzelono czerwoną, a ta oznaczała, że grupa szturmowa prosi o wsparcie. Nie miało to jednak zbyt dużego wpływu na przebieg akcji, jednak nie wystrzelenie rakiety zielonej opóźniło odejście grupy.
Zaczęto nawoływać więźniów obozu do ucieczki, jednak przez pierwszych kilka chwil nie reagowali oni na wezwania. Część zdecydowała się na pozostanie z różnych względów: chorzy, osłabieni torturami oraz z obawy przed losem rodzin. Grupę więźniów zabrano do samochodów, inni przeprawili się łodziami na drugi brzeg Wisły, pozostali poszli w swoją stronę. Łącznie teren obozu opuściło ponad 500 osób. Samoloty sowieckie oraz jednostki NKWD w terenie poszukiwały partyzantów. Uważano, że duży oddział nie może nagle zniknąć (NKWD sądziło, ze obóz został zaatakowany przez 400 partyzantów). Ostatecznie w kilka dni po akcji w Rembertowie doszło do spotkania i krótkiej, lecz zaciekłej walki. Było to pod wsią Antonin koło Kałuszyna. Zaskoczony oddział zdołał jednak wyjść z okrążenia. Wraz z partyzantami ginęli ludzie, którzy dawali im schronienie, żywność i opiekę medyczną. Oddział "Wichury" wyszedł z lasu 25 września 1945 r., ujawniając się w ramach ogłoszonego rozkazu Jana Mazurkiewicza "Radosława". Niejeden z nich stracił życie po ujawnieniu.
Wkrótce okazało się jednak, że w okupowanym przez Sowietów kraju ukrycie się wyzwolonych z Rembertowa więźniów było prawie niemożliwe. Byli oni sukcesywnie wyłapywani na podstawie swego rodzaju listów gończych sporządzonych przez NKWD. W pościg wysłano dwa pułki Wojsk Pogranicznych NKWD. Ogółem ujęto ponad 200 uciekinierów. Schwytanych więźniów poddano straszliwemu katowaniu, urządzając im tzw. ścieżkę zdrowia. Ponad 20 więźniów zmarło w wyniku bestialskiego bicia. Przez 3 kolejne dni po masakrze nie udzielono im żadnej pomocy lekarskiej. Ukaranie więźniów nie ograniczyło się tylko do bicia. Grupę liczącą około 20 więźniów odprowadzono do pobliskiego lasu i tam rozstrzelano. Pozostałych więźniów w liczbie około 1000 wywieziono w lipcu 1945 r. do sowieckiego obozu przy ulicy Słonecznej w Poznaniu. Przekazani władzom zostali osadzeni w więzieniu w Rawiczu. Warto wspomnieć, że transport z Rembertowa do Poznania został zaatakowany 26 lipca przez oddział Mariana Bernaciaka "Orlika" na stacji kolejowej w Bąkowcu. Odbito ponad 130 więźniów.
Akcja na obóz w Rembertowie dowodzi, że czasami głoszona teza o perfekcyjnej pracy NKWD nie jest do końca prawdziwa.

 

Spotkania na Wschodzie

Rodacy na Syberii

Ministerstwo Edukacji Narodowej nadało Stowarzyszeniu tytuł
"Miejsce Odkrywania Talentów"

"Kawa czy herbata" odkrywa talenty - program TV o projekcie
TWÓJ ROBOT

Patroni Medialni



Programy

 

 

  • Polish (Poland)
  • English (United Kingdom)